Karoll i Iwo w podróży

Nasze zdjęcia ze wspólnych podróży... ----------------------------------------- Our travel photos...

piątek, listopad 24, 2006

W kleszczach Vilamoury



Wieje, wieje i nie moze przestac...Bedziemy tutaj juz trzecia noc, nie ma raczej szans na bezpieczne wyjscie. Caly czas jest ok 7 w skali B. Na szczescie mamy niedaleko sklep z winami, blisko toalety:), nieco dalej (z grubsza 1 km) internet, ale za to darmowy i sale z bilardem - tez gratis...W nocy przezylismy chwile grozy, Karfiego zepchnelo nieco dziobem na pomost, dodatkowo faly walil o maszt melodie nie dajaca spokojnie usnac...Na szczescie szybka akcja Karolla i Krzyska, a potem Kapitana uratowala sytuacje.
Duzy wiatr ma swoje plusy - nie trzeba suszyc glowy po wyjsciu spod prysznica, wiatr uklada fantazyjna koafiure w dwie minuty:)
***
Dzisiejsza plaza i ocean przypomina pole bitwy, ale wczoraj przed poludniem bylo calkiem przyjemnie. Chodzilismy wzdluz brzegu wybierajac co ciekawsze muszelki i obserwujac male, wscibskie ptaszki, dreptajace po piasku. Klify tutaj maja barwe piaskowo-ochrowa, sa chyba ciekawsze kolorystycznie niz te z okolic Lagos...Zwiedzalismy miasto i sklepy, glownie ogladajac.
Wieczor zwienczyla tradycyjnie (juz:)) szklaneczka porto.
***
Czekamy, co przyniesie nam jutrzejszy dzien...